Montaigne i nowoczesność (Dadlez)

Abstract

Dadlez czyta Montaigne’a jako myśliciela ponowoczesnegoprzed literą — tzn. takiego, który nie złudził się nadzieją nowoczesnego postępu i nie zamknął historii w żadnej metafizycznej teleologii. Projekt Prób to autoanaliza jako metoda filozoficzna: skupienie na sobie daje wgląd w człowieczeństwo jako takie. Człowiek jest u Montaigne’a bez esencji i prerogatyw, rzeczywistość — nieustannym ruchem stawania się, a rozum — urojeniem, które samo siebie rozpoznaje.

  • Ramy: wiedza–władza–wiara
  • Projekt Prób: autoanaliza jako metoda filozoficzna
    • [[#Projekt Prób: autoanaliza jako metoda filozoficzna#Motywacje i geneza|Motywacje i geneza]]
    • [[#Projekt Prób: autoanaliza jako metoda filozoficzna#„Ja sam jestem materią mej książki”|„Ja sam jestem materią mej książki”]]
  • Autocenzura i granice wypowiedzi
    • [[#Autocenzura i granice wypowiedzi#Wolność języka i jej granice|Wolność języka i jej granice]]
    • [[#Autocenzura i granice wypowiedzi#Prawda dozowana|Prawda dozowana]]
  • Człowiek bez esencji: natura jako żywioł
    • [[#Człowiek bez esencji: natura jako żywioł#Brak prerogatyw i kondycja pośrednia|Brak prerogatyw i kondycja pośrednia]]
    • [[#Człowiek bez esencji: natura jako żywioł#Perspektywa matki natury|Perspektywa matki natury]]
    • [[#Człowiek bez esencji: natura jako żywioł#Natura ludzka — pojęcie aporyczne|Natura ludzka — pojęcie aporyczne]]
  • Rzeczywistość jako nieustający ruch stawania się
    • [[#Rzeczywistość jako nieustający ruch stawania się#Permanentna zmienność bytu|Permanentna zmienność bytu]]
    • [[#Rzeczywistość jako nieustający ruch stawania się#Czas jako cień, natura jako obieg|Czas jako cień, natura jako obieg]]
  • Rozum, wiedza i mądrość
    • [[#Rozum, wiedza i mądrość#Dwie osie myślenia: sagesse i savoir|Dwie osie myślenia: sagesse i savoir]]
    • [[#Rozum, wiedza i mądrość#Wiedza spożytkowana, nie posiadana|Wiedza spożytkowana, nie posiadana]]
  • Urojenia rozumu i wyobraźnia
    • [[#Urojenia rozumu i wyobraźnia#Rozum jako urojenie|Rozum jako urojenie]]
    • [[#Urojenia rozumu i wyobraźnia#Paplarstwo i nadmiar języka|Paplarstwo i nadmiar języka]]
    • [[#Urojenia rozumu i wyobraźnia#Walka rozumu z wyobraźnią|Walka rozumu z wyobraźnią]]
  • Powiązane
  • Źródła
  • Footnotes

Ramy: wiedza–władza–wiara

Dadlez analizuje myślenie w konfiguracji trzech typów relacji — wiedzy, władzy i wiary — tworzących razem strukturę autorytetu. To w ich naruszaniu szuka możliwości innego myślenia: myśli niemożliwej, nieortodoksyjnej, wycofanej poza topikę obowiązujących dyskursów.1 Kluczowa dla dziejów jest myśl wycofana, niewypowiedziana wprost, lokalna, wręcz jednostkowa — osobliwość poza agorą, quasi-obecna poza topiką obowiązujących dyskursów.1

Montaigne stanowi dla Dadleza jeden z kluczowych przykładów myśliciela, który „nie łudził się, iż nowe otwarcie będzie wyczekiwanym dopełnieniem dziejów, ich zamknięciem.”2


Projekt Prób: autoanaliza jako metoda filozoficzna

Motywacje i geneza

Motywacja do pisania Prób była złożona. Sam Montaigne wyznał, że jego umysł przytłoczyły ciężary materialnej rzeczywistości. Wycofał się do swej wieży z nadzieją na ukojenie duszy, lecz przez względną bezczynność jego psychika zaczęła płodzić „tyle chimer i fantastycznych monstrów”, że musiał znaleźć dla niej jakieś zatrudnienie. Zaczął pisać — dzięki czemu myślenie mogło spojrzeć na własne wytwory, zdyscyplinować się i uspokoić.3 Innym powodem mogły być aspiracje artystyczne lub społeczne: pisarstwo byłoby ucieczką od pracy, którą szlachcic się nie parał. Możliwe też, że eseista zaczął tworzyć na potrzeby kariery politycznej, a dopiero po porażce oddał się autentycznie próbowaniu siebie — stąd wyraźna odmienność księgi trzeciej.3

„Ja sam jestem materią mej książki”

Deklaracji tej nie można traktować zbyt dosłownie. Skierowany do czytelnika wstęp kryje dwa motywy: ironiczną prowokację (bo książka trafiła nawet do króla) i zabieg autocenzorski (łatwiej bronić treści określonych jako „letki i błahy przedmiot”).4

Próby (Montaigne)

Ja sam jestem materią mej książki.

Pisząc o własnym podmiocie z jedynej dostępnej perspektywy, Montaigne otwierał wgląd w człowieczeństwo jako takie. Imperatyw „mówić tylko o sobie” nie był — a w każdym razie nie przede wszystkim — narcyzmem. Cel był wprost sformułowany:

Próby (Montaigne)

Ogłaszając i obwiniając swoje niedoskonałości, nauczę może kogoś, aby się ich wystrzegał.

Próby (Montaigne)

Każdy człowiek nosi w sobie całkowitą postać ludzkiego stanu.

Próby (Montaigne)

W nim jednym jestem najbardziej uczony z żyjących.

Próby (Montaigne)

Człowiek w ogóle, którego poznanie jest treścią mych badań.

Zasadnicza ironia Prób polega więc na tym, że zgodnie z deklaracją autora były one przedsięwzięciem osobistym, a tymczasem powstawały z myślą o innych. Przez wyraźne skupienie na sobie Próby ukazywały wszystko to, co wykraczało poza eseistę — jak pisze Dadlez: „oto autoironia godna Sokratesa.”4


Autocenzura i granice wypowiedzi

Wolność języka i jej granice

Montaigne świadomie budował autocenzorskie zabezpieczenia. Z jednej strony — skromność tematu jako tarcza:

Próby (Montaigne)

Podjąłem się powiedzieć to, co potrafię, dostrajając przedmiot do moich sił; gdybym obrał taki, który by mnie chciał prowadzić, mógłbym snadno chybić mu miary. Takoż, przy mojej tak wielkiej swobodzie języka [ma liberté estant si libre], mógłbym głosić sądy wedle mego własnego mniemania i wedle rozsądku niedozwolone i karygodne [illegitimes et punissables].

Z drugiej strony — publiczne oddanie się pod cenzurę Kościoła, dodane na początku rozdziału O modłach:

Próby, O modłach (Montaigne)

Auto da fé miałbym sam siebie w ohydzie, gdyby przez nieświadomość lub nierozwagę zakradło się do tej gawędy coś, co by było przeciwne świętym rezolucjom i przepisom katolickiego, apostolskiego i rzymskiego Kościoła, w którym się zrodziłem i w którym chcę umierać. Dlatego, zdając się ze wszystkim na powagę jego cenzury — najwyższej dla mnie i jedynej — ważę się tu tak śmiało uradzać o wszelkiej materii, jak oto czynię.

Prawda dozowana

Autocenzura ujawnia się też na poziomie epistemicznym — jako świadome ograniczenie własnego wyrazu:

Próby (Montaigne)

Mówię prawdę, chociaż nie tyle, ile chciałbym powiedzieć, ale tyle, ile śmiem powiedzieć; uznaję nawet myśli niepodobne do objawienia [impubliables].

Ironicznie, sam Montaigne dostrzega pułapkę erudycyjnego cytowania:

Próby, III, 13 (Montaigne)

Więcej ubiegamy się o chwałę cytatu niż o prawdę twierdzenia.5


Człowiek bez esencji: natura jako żywioł

Brak prerogatyw i kondycja pośrednia

Montaigne radykalnie zrywa z humanistyczną wizją człowieka jako korony stworzenia. Nie może być mowy o esencjach i ontologicznych hierarchiach, które by z nich wynikały. Człowiek nie przewyższa innych bytów:

Próby (Montaigne)

Znajduje się w kondycji całe pośredniej, bez żadnej prerogatywy, bez jakowejś celności, prawdziwej i esencjonalnej; ta, którą sobie daje we własnym sądzie i urojeniu, nie ma żadnej podstawy ani treści. Co więcej, jednostka ludzka z natury swojej rozlewa się wszędzie.6

Perspektywa matki natury

Ograniczony punkt widzenia — nieświadomość szerszego kontekstu — jest dla Montaigne’a przykładem powszechnego poznawczego błędu. Anegdota o Sabaudczyku, który nie pojmował niczego ponad władzę własnego pana, ilustruje ten błąd:

Próby (Montaigne)

Wyobraźnia jego nie pojmowała wielkości ponad godność własnego pana! Nieświadomie wszyscy pozostajemy w tym błędzie: błąd bardzo szkodliwy i brzemienny w skutki. Ale kto sobie uprzytomni, jakoby w malowidle, wielki obraz matki natury w całym majestacie, wyczyta w jej twarzy ową powszechną i stałą rozmaitość; kto ujrzy w niej siebie, ba, nie tylko siebie, ale całe królestwa, jakoby punkcik nakłuty bardzo delikatnym ostrzem, ten bliski jest widzenia rzeczy wedle ich słusznej proporcji.7

Dadlez zaznacza, że Montaigne odnosił się do natury jako do matki wyłącznie jako literackiej personifikacji — nie ma tu kultu, lecz opis rzeczywistości, zmysłowej i umysłowej zarazem.7

Natura ludzka — pojęcie aporyczne

Ian Maclean zauważa, że Montaigne „posługuje się pojęciem «natura» jako pewną arche, ale nie cofa się przed używaniem go w sposób przeciwstawny, niespójny, mnogi, częściowy.”8 Natura ludzka nie jest esencją, lecz względnie utrwalonym trybem istnienia, który określają naturalne procesy rodzenia się, płodzenia, żywienia, rozwijania, poruszania, życia i umierania. Ambicją Montaigne’a nie było pełne opisanie świata, lecz pokorne przyjrzenie się temu, do czego miał faktycznie dostęp.8


Rzeczywistość jako nieustający ruch stawania się

Permanentna zmienność bytu

W Apologii Rajmunda Sebond Montaigne formułuje radykalną koncepcję ontologiczną: rzeczywistość to nieustający proces stawania się, który ucieka słowu „być”:

Próby (Montaigne)

Ostatecznie trzeba nam uznać, iż nie ma żadnego stałego istnienia, ani w naszej istocie, ani w innych przedmiotach; i my, i nasz sąd, i wszystkie rzeczy śmiertelne toczą się i płyną bez ustanku. Nie da się tedy nic ustalić pewnego z jednego o drugim, gdyż i sądzący podmiot, i sądzone przedmioty [le jugeant, & le jugé] znajdą się w nieustannej odmianie i ruchu.9

Dadlez wskazuje, że mamy tu do czynienia z koncepcją rzeczywistości jako procesu, w którym naturalność odsyła nie do trwałych substancji, lecz do dynamiki wszystkiego, co istnieje i co — będąc w ruchu — umyka słowu „być”.9

Czas jako cień, natura jako obieg

Próby (Montaigne)

Jest to rzecz ruchoma, która objawia się jak cień, płynąc i tocząc się wraz z materią ustawicznie, nigdy nie zostając w stałości i spoczynku. […] Toż samo przytrafia się naturze […]: i w niej bowiem nie masz nic, co by trwało ani co by było stałe; jeno wszystkie rzeczy albo rodzą się, albo się urodziły, albo umierają.9

Natura to ruch tworzenia i unicestwiania, ogarniający ludzi i inne stworzenia — całość istnienia, z której się wywodzimy i do której się sprowadzamy. Pozostaje „niewzruszona w ciągłej zmienności”, w powtarzanym obiegu życia i śmierci z różnorodnością niepowtarzalnych zjawisk:

Próby (Montaigne)

Rozmaitość jest najzwyczajniejszą z dróg [la plus generale façon], jakie obrała przyroda [nature].9


Rozum, wiedza i mądrość

Dwie osie myślenia: sagesse i savoir

Montaigne rozróżniał między aktywnym wykorzystywaniem nauk i osądów a bierną znajomością cudzych koncepcji. Wyznawał, że aspiruje do bycia mądrym (sage), a mało go obchodzą „logiczne i arystoteliczne układy”, tj. uczoność (sçavant).10 Sformułował to przez krytykę scholastycznej tradycji:

Próby (Montaigne)

To przytacza Arystoteles dla nauki tych, którzy nazywali jego i Anaksagorasa, i im podobnych mądrymi [sages], a nie roztropnymi [non prudans], jako iż nie dosyć okazywali troski dla rzeczy użytecznych. Pomijając, iż trudno mi się doszukać smaku w tej grze wyrazów [wyróżnienie J.D.], nie może to starczyć za wymówkę ludziom, o których mowa: patrząc, jak całe życie trawią na niskich i lichych zabiegach, moglibyśmy o nich powiedzieć jedno i drugie, iż są i niemądrzy, i nieroztropni.10

Kluczowe rozróżnienie:

Próby (Montaigne)

Wiedza i prawda [la science & la vérité] mogą w nas mieszkać bez roztropności sądu [sans jugement]; na odwrót i sąd może być w nas bez nich.10

Wiedza spożytkowana, nie posiadana

Próby (Montaigne)

Szukam na ogół książek, które spożytkowują wiedzę, a nie które ją stanowią.11

Rozumność określa ludzką naturę nie jako trwałą substancję, lecz jako typowy dla człowieka sposób bycia: egzystencję, która „wykracza poza siebie” (denaturalizujący ruch myślenia). Myślenie i sądzenie nie są aktami ścisłej logiki — dokonują się w splątaniu z wyobraźnią, wolą, afektami i zmysłowością.11

Próby (Montaigne)

Prawdziwym zwierciadłem rozumu [discours] jest bieg naszego życia [cours de nos vies].11


Urojenia rozumu i wyobraźnia

Rozum jako urojenie

Montaigne dobitnie demaskuje rozum jako wytwór tego samego porządku, który rzekomo ma opisywać. Gdy twory umysłu zaczynają władać człowiekiem głęboko przekonanym o prawdzie lub wyższej słuszności swych dążeń, rozum staje się chorobą:

Próby (Montaigne)

Nazywam rozumem [raison] nasze urojenia i majaki, za przyzwoleniem filozofii, która powiada, iż szaleniec nawet i niegodziwiec postępuje wedle rozumu [raison]; jeno jest ów rozum [raison] osobliwej postaci.12

Próby (Montaigne)

Zaraza człowieka to urojenie wiedzy.12

Próby (Montaigne)

Rozum mój [ma raison] podlega wpływom i pobudkom każdego dnia odmiennych i przygodnych.12

Paplarstwo i nadmiar języka

Montaigne wskazuje, że w języku doświadczamy świata i łączymy się ze sobą — ale powszechne sposoby jego używania drażniły eseistę. Rzeczywistość wydawała mu się przegadana:

Próby (Montaigne)

Świat pełen jest paplarstwa; nie zdarzyło mi się widzieć człowieka, który by nie mówił raczej za dużo niż za mało.13

Walka rozumu z wyobraźnią

Dadlez opisuje zmagania rozumu z wyobraźnią obecne w Próbach — strategię paradoksalną: leczyć urojenie innym urojeniem, tj. głośno wyznając własną słabość, by rozbroić wyobraźnię:

Próby (Montaigne)

Znalazł lekarstwo przeciw temu urojeniu w innym znowuż urojeniu: mianowicie, wyznając głośno tę swoją ułomność i uprzedzając o niej zawczasu, uspokajał w ten sposób własną wyobraźnię, jako że wobec powiadomienia drugiej strony o własnym cierpieniu zobowiązanie jego umniejszało się i mniej mu ciężyło.14

W tej walce głównym obrońcą natury przed wyskokami wyobraźni wydaje się rozum — ale sam rozum jest przenikany urojeniem:

Próby (Montaigne)

Ponieważ sama rzecz, tak jak w istocie była, najpierw usadowiła się w pamięci i wycisnęła się w niej drogą poznania i wiedzy [de la connoissance, & de la science], trudnoć, aby się nie nasunęła wyobraźni [imagination], wypierając fałsz, który nie może w niej tkwić równie mocno i trwale.14


Powiązane


Źródła

  • Dadlez, J. Montaigne i nowoczesność. — poziom wiarygodności: 5/5
  • Montaigne, M. de. Próby [Les Essais]. Tłum. Tadeusz Boy-Żeleński. — poziom wiarygodności: 5/5

evergreen montaigne renesans epistemologia podmiotowość filozofia-XVI-wieku


Footnotes

Footnotes

  1. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 68 2

  2. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 85

  3. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 143 2

  4. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 137–138 2

  5. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 136; Montaigne, Próby, III, 13, s. 295

  6. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 156

  7. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 154 2

  8. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 168 2

  9. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 157 2 3 4

  10. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 173 2 3

  11. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 178 2 3

  12. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 177 2 3

  13. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 170

  14. Dadlez, Montaigne i nowoczesność, s. 181 2