Wychowanie (Kant)
(Kant: O pedagogice)
- Wychowanie publiczne i szkoły eksperymentalne (Kant)
- Równość (Kant)
- Pragnienia wady cnoty (Kant)
- Religia i sumienie (Kant)
Człowiek może stać się człowiekiem tylko poprzez wychowanie. Jest tylko tym, co wychowanie z niego uczyni. Należy zauważyć jeszcze, że człowiek wychowywany bywa tylko przez ludzi, którzy także podlegali wychowaniu. Przeto brak kamości i nauczania u niektórych ludzi czyni z nich złych przewodników dla swoich wychowanków. Gdyby jakaś istota wyższego rzędu zajęła się naszym wychowaniem, wtedy zobaczylibyśmy, czym człowiek mógłby się stać. Wychowanie w części tylko człowieka uczy, w części go rozwija, nie można zatem powiedzieć, jak duże możliwości dała mu natura. Gdyby przy wsparciu możnych i wspólnym wysiłkiem wielu osób wykonano przynajmniej jeden taki eksperyment, wyjaśniłoby to nam, jak bardzo człowiek jest w stanie ten potencjał rozwinąć. Ale konkluzja, dla rozmyślającego filozofa równie ważna, co dla przyjaciela ludzkości smutna, jest następująca: możni są radzi tylko sami sobie i nie uczestniczą w tym ważnym procesie wychowania tak, by choć na krok zbliżyć naturę do doskonałości.
Nie ma człowieka, któryby, będąc w swej młodości zaniedbywany, nie dostrzegł sam w wieku dojrzałym, na czym te zaniedbania polegały — czy to w dyscyplinowaniu, czy w kulturze (tak bowiem można określić nauczanie). Kto nie jest kulturalny, jest surowy; kto nie jest ćwiczony — jest dziki. Zaniedbanie ćwiczenia jest większym złem niż zaniedbanie kultury, bo to można z czasem nadrobić; dzikości jednak w żaden sposób nie da się usunąć, a braków w dyscyplinie nie da się niczym zastąpić. Być może wychowanie będzie się stawać coraz lepsze, a każde następne pokolenie jednym krokiem będzie się zbliżać do udoskonalenia ludzkości, w edukacji bowiem kryje się wielka tajemnica doskonałości natury ludzkiej. Od tego momentu to udoskonałanie może się odbywać. Zaczynamy bowiem już teraz coraz lepiej osądzać i wyraźniej postrzegać to, co właściwie należy do dobrego wychowania. Wspaniałą sprawą jest wyobrażać sobie, że natura ludzka będzie przez wychowanie coraz lepiej rozwijana i że można ją ująć w pewną stosowną dla ludzkości formę. To odsłania nam perspektywę szczęśliwszej przyszłości rodzaju ludzkiego.
Zarys planu wychowania powinien być orientowany kosmopolitycznie. Czy to, co dla świata najlepsze, jest ideą, która może szkodzić temu co jest najlepsze dla nas jako jednostek? Nigdy! Nawet jeżeli bowiem wydaje się, że trzeba dla tej idei coś poświęcić, to niemniej przyczyniamy się dzięki temu do polepszania naszego obecnego bytu. Jakże wspaniałe skutki osiągnie się wtedy! Dobre wychowanie jest właśnie tym źródłem, z którego wypływa na świat wszelkie dobro. Zalążki znajdujące się w człowieku muszą być tylko , coraz bardziej rozwijane. Natura bowiem nie dała człowiekowi predyspozycji do zła. Jego przyczyną jest to, że ludzkiej natury nie objęto zasadami. W człowieku są jedynie zalążki dobrego.
Pojedynczy ludzie powinni mieć przede wszystkim na uwadze swój cel naturalny, ale myśleć także o rozwoju ludzkości i o tym, że powinna ona stawać się nie tylko bardziej zręczna ale i obyczajna. I co jest najtrudniejsze - próbować swe potomstwo poprowadzić dalej niż zaszli sami.
W procesie wychowania człowiek powinien być zatem:
- ćwiczony w dyscyplinie. Dyscyplinowanie oznacza usiłowanie uchronienia tak jednostki, jak i społeczeństwa przed tym, by to, co zwierzęce nie szkodziło temu, co ludzkie. Dyscyplina jest zatem tylko ujarzmieniem dzikości;
- kultywowany. Kultura zawiera bowiem w sobie kształcenie I nauczanie. Jest ona nabywaniem umiejętności. Są one wielkim majątkiem, posiadanie którego prowadzi do osiągania wszelkich dowolnych cełów. Nie określa więc ona wcale żadnych celów, lecz pozostawia to późniejszym okolicznościom. Niektóre umiejętności przydają się we wszystkich przypadkach, np. czytanie i pisanie; inne tylko do realizacji określonego celu, np. muzyczne, aby się przypodobać innym. Biorąc pod uwagę mnogość celów, umiejętności są w pewnym sensie nieskończone;
- należy dbać o to, by człowiek był także roztropny, pasował do społeczności ludzkiej i był w niej lubiany oraz miał poważanie. Do tego trzeba dysponować pewnym rodzajem kultury zwanym cywilizacją. Konieczne są do tego dobre maniery, grzeczność i pewna mądrość, za pomocą której można by wszystkich ludzi nakłonić do realizacji własnych zamiarów. Zmienia się ona, tak jak i zmieniają się gusta epoki. Tak zatem jeszcze przed niewielu dziesiątkami lat pielęgnowano obrzędowość w obcowaniu z innymi;
- należy mieć na uwadze rozwijanie moralności. Człowiek powinien nie tylko umieć realizować cele wszelkiego rodzaju, ale powinien także nabierać skłonności do obierania samych dobrych celów. Dobre cele to te, które będą uznane przez każdego i zarazem mogą się stać celem każdego człowieka.
Człowiek może być albo tylko wytresowany, ułożony, mechanicznie wyuczony, albo naprawdę oświecony. Tresuje się psy, konie, ale można też tresować i ludzi. Nie kóńczy się jednakże na tresowaniu, lecz chodzi przede wszystkim o to, by dzieci nauczyły się myśleć. To prowadzi do zasad, z których wynikają wszelkie działania.
Szkodliwe zatem jest natychmiastowe przybieganie na krzyk dziecka i śpiewanie mu, jak to jest w zwyczaju mamek lub innych opiekunek. Jest to pierwsze zepsucie dziecka, bo widząc to, że przybiega się od razu na jego wołanie, powtarza je coraz częściej.
Nie miniemy się z prawdą gdy zauważymy, że dzieci gminu są bez porównania bardziej rozpieszczane niż dzieci pańskie. Bo prości ludzie bawią się ze swoimi dziećmi jak małpy. Przyśpiewują im, pieszczą je, całują i tańczą z nimi. Myślą, że działają na korzyść dziecka, gdy przybiegają od razu na jego płaczi bawią się z nim efc. Te jednak tylko tym częściej krzyczą. Jeżeli jednak nie reaguje się na ich wołanie, w końcu go zaprzestają. Żadne stworzenie bowiem nie podejmuje pracy na próżno. Przyzwyczajmy je tylko do tego, że spełniamy jego zachcianki, to potem będzie już za późno na sprzeciwianie się jego woli. Pozwólmy mu jednak krzyczeć, a ono samo wkrótce będzie miało tego dość. Jeżeli bowiem od wczesnego dzieciństwa zaspokajamy wszystkie ich humory, to psujemy poprzez to ich serce i charakter.
Jeżeli chodzi o kształtowanie umysłu, które także w pewien sposób można nazwać fizycznym, to należy szczególnie pamiętać o tym, by dyscyplina nie była niewolnicza lecz by dziecko zawsze czuło swą wolność nie przeszkadzając przy tym innym; musi ono czuć opór. Niektórzy rodzice odmawiają swym dzieciom wszystkiego, by w niż dzieci, od więcej jej żądając cierpliwość, ich ćwiczyć sposób ten jej mają sami. To jest jednak okrutne! Dajmy dziecku tyle, ile mu trzeba, a potem powiedzmy nieodwołalnie „Już masz dość”. Nie wolno tylko zwracać uwagi na wrzaski dzieci ani też pozwalać, by cokolwiek wymuszały krzykiem. Nie należy jednak odmawiać, gdy o coś uprzejmie proszą i to im służy. Dzięki temu przyzwyczaja się dziecko do otwartości, a jeżeli ono nie dokucza innym swymi krzykami, to każdy jest dla niego miły. Opatrzność chyba dlatego daje dzieciom takie miłe buzie, by dzięki ich pomocy zdobywały serca dorosłych. Nie ma bowiem nic bardziej szkodliwego dla przełamania uporu, niż dokuczliwe, niewolnicze dyscyplinowanie.
Zazwyczaj zawstydzamy dziecko mówiąc: fe, to się nie godzi itp. Tego typu zwroty nie powinny być w ogóle stosowane w pierwszym wychowaniu. Dziecko nie ma bowiem jeszcze żadnego pojęcia o tym, co wypada, a co nie, i co to wstyd, nie ma się czego wstydzić i nawet nie powinno. W ten bowiem sposób tylko się je zastrasza tak, że na widok innych ludzi miesza się i ucieka. Stąd biorą się zahamowania i skrytość. Nie ma ono potem odwagi prosić o nic, a powinno przecież umieć poprosić o wszystko; skrywa swoje myśli maskuje się, zamiast otwarcie móc wszystko powiedzieć. Zamiast przebywać stale w pobliżu rodziców unika ich, spoufalając się raczej ze służbą.
Pozytywną częścią wychowania fizycznego jest kultura. Tylko ona odróżnia człowieka od zwierzęcia. Polega ona szczególnie na ćwiczeniu swoich władz umysłu. Rodzice powinni zatem dać dziecku po temu okazję. Pierwszą i najlepszą zasadą jest ta, która mówi by, o ile to tylko możliwe, rezygnować z używania narzędzi. Początkowo więc nie używa się szelek i chodzików, lecz pozwala się dziecku raczkować po ziemi, póki samo nie nauczy się chodzić - tym pewniejsze będą potem jego kroczki. Narzędzia rujnują bowiem tylko wrodzone umiejętności.
… wypuszczając: przez okno muchę, która dokuczała mu już dłuższy czas: „idź ty zwierzę, świat jest wystarczająco duży dla ciebie i dla mnie!” To po wiedzenie mógłby każdy uczynić swym hasłem wyborczym. Nie wolno nam przeszkadzać innym, świat jest dość duży dla nas wszystkich.
Rzeczą ogromnej wagi jest to, by dzieci uczyły się pracować. Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które musi pracować. Musi się on najpierw przygotować do tego, że może coś robić dla rozrywki. Na pewno należy przecząco odpowiedzieć na pytanie, czy niebo nie zadbałoby o nas łaskawiej, gdyby nam wszystko przygotowało tak, że wcale nie musielibyśmy pracować? Człowiek bowiem potrzebuje pracy, także i takiej, która pociąga za sobą przymus. Równie fałszywy jest pogląd, że gdyby Adami Ewa pozostali w Raju, nie robiliby tam nic innego poza siedzeniem, śpiewaniem arkadyjskich pieśni i obserwowaniem piękna przyrody.
Człowiek musi być zajęty w taki sposób, by spełniać się w celu, do którego właśnie zmierza tak bardzo, że zapomni o sobie, a najlepszym wypoczynkiem dla niego jest wypoczynek po pracy. Dziecko należy zatem przyzwyczajać do pracy.
zmierzać do tego, by wychowanek postępował dobrze nie z przyzwyczajenia, a opierając się na własnych zasadach, by nie tylko dobrze postępował, ale robił to dlatego, że to jest dobre. Bo cała moralna wartość czynów zawiera się w regułach tego, co dobre. Wychowanie fizyczne różni się tym od moralnego, że to pierwsze jest bierne dla wychowanka, a to drugie aktywne. Musi on w każdym momencie rozumieć powód postępowania i umieć wyprowadzić je z pojęcia obowiązk
Nie należy łamać woli dzieci, a kierować nią tylko w ten sposób, żeby naginała się do naturalnych przeszkód. Początkowo dziecko musi oczywiście być ślepo posłuszne. Nienaturalne jest, by dziecko poprzez swój krzyk komenderowało, a osoba silniejsza ulegała słabszej. Dlatego też nie należy nigdy ulegać krzykowi dzieci, nawet w ich najmłodszych latach i pozwalać im, by w ten sposób coś wymuszały. Zazwyczaj rodzice o tym zapominają, a następnie chcą to niedopatrzenie koniecznie naprawić, odmawiając dzieciom wszystkiego, o co tylko poproszą. Jest to jednak bardzo nie na miejscu, odmawiać im bez powodu tego, czego oczekują wierząc w dobroć rodziców, tylko po to, by się im sprzeciwić i dać im, słabszym, odczuć przewagę rodziców.
Łamanie woli przynosi niewolniczy sposób myślenia, naturalny opór natomiast powoduje, iż dzieckiem można kierować.
Kultura moralna musi się opierać na zasadach, a nie na karności. Trzeba pilnować, by dziecko przyzwyczajało się postępować według zasad, a nie jakichś mechanizmów. Dzięki karności pozostanie tylko pewien nawyk, który jednak z latami zniknie. Dziecko powinno się uczyć postępować według zasad, ich słuszność samo rozumie. Zrozumiałe jest, iż trudno to osiągnąć u dzieci młodszych, a kształcenie moralne wymaga wielkiej wyrozumiałości ze strony rodziców i nauczy
Moralność jest czymś tak Świętym i wzniosłym, że można jej tak po prostu odrzucić i stawiać w jednym rzędzie z karnością. W wychowaniu moralnym najpierw usiłuje się ukształtować charakter. Polega on na gotowości do postępowania zgodnie z zasadami. Początkowo są to zasady obowiązujące w szkole, a następnie w społeczeństwie. Na początku dziecko jest posłuszne prawom. Maksymy są także prawami, ale subiektywnymi; wynikają one z własnego intelektu człowieka. Żadne przekroczenie prawa szkolnego nie może pozostać bezkarne, chociaż kara musi być zawsze odpowiednia do wykroczenia.
Moralnie karzemy wtedy, gdy robimy wyłom w skłonności dziecka do tego, by było kochane i szanowane. Są ku temu środki pomocnicze; np. kiedy dziecko zawstydzamy i okazujemy mu swoją obojętność i chłód. Tę skłonność należy utrzymywać najdłużej, jak to tylko możliwe. Dlatego też ten sposób karania jest najlepszy, ponieważ służy on podnoszeniu moralności, np. kiedy dziecko kłamie, to już pogarda we wzroku jest dostateczną i najodpowiedniejszą karą.
Kary fizyczne polegają albo na odmowie tego, czego dzieci pragną, albo na wyznaczeniu kary. Ten pierwszy rodzaj jest spokrewniony z moralnym i jest negatywny. Inne kary należy wykonywać ostrożnie, by nie wyniknął z tego stosunek niewolniczy indoles servilis.
Dawanie dzieciom nagród też nie na wiele się zdaje, stają się one poprzez to samolubami i rodzi się z tego stosunek najemny indoles mercenaria.
lata młodzieńcze (…) są to najbardziej uciążliwe lata, bo człowiek jest wtedy bardzo trzymany w ryzach, rzadko może mieć prawdziwego przyjaciela, a jeszcze rzadziej wolność. Już Horacy mawiał: multa tulit, fecitque puer, sudavit et alsit. (Wiele młodzian pracował i nasączył potu, krzepł na chłodzie od zimna i zaznał kłopotu).
Powiedzenie: festina lente (Śpiesz się powoli) sugeruje czynność utrzymującą się stale, przy której trzeba się bardzo spieszyć, by się dużo nauczyć, tzn. festina. Należy jednak uczyć się od podstaw, a zatem do wszystkiego potrzeba czasu, tzn. lente. Pojawia się więc pytanie, co jest lepsze, czy powinno się mieć duży zakres wiadomości, czy też mniejszy, ale za to bardziej gruntowny? Lepiej jest wiedzieć mniej, ale za to bardzo dokładnie, niż dużo i tylko powierzchownie. Płycizna tego ostatniego w końcu zawsze wyjdzie na jaw
Wielu wychowawców całkowicie pomija wycinek moralności zawierający naukę o powinnościach wobec siebie samego lub też interpretuje go nieprawidłowo. Obowiązek wobec siebie samego polega, jak już powiedziano, na tym, by człowiek zachował godność ludzką w sobie samym. Kiedy ma przed oczami idee człowieczeństwa, to widzi swe braki. W swojej idei ma wzorzec, z którym się porównuje. W miarę upływu lat, gdy budzi się w nim płciowość, nadchodzi krytyczny moment, w którym godność człowieka sama jest w stanie utrzymać młodzieńca w ryzach. Wcześniej należy jednak chłopcu dawać rady, jak uchronić się przed tym czy owym.
gdy ktoś, kto ma oddać właśnie dług, poruszony widokiem cierpiącego da mu tę sumę, którą był dłużny: czy to słuszne, czy nie? Nie! to nie jest słuszne. Bo trzeba być człowiekiem wolnym, gdy chce się czynić dobro innym. Gdy bowiem dam biedakowi te pieniądze, to spełnię dobry uczynek; ale gdy spłacę dług, to spełnię swój obowiązek. Następnie, czy dozwolone jest kłamstwo w potrzebie? Nie! Nie można przytoczyć żadnego przypadku, w którym zasługiwałoby ono na usprawiedliwienie, a już absolutnie w przypadku dzieci, które każdą drobnostkę traktują jako coś bardzo potrzebnego i często dopuszczałyby się kłamstw
Nic bardziej nie osłabia ducha oraz ciała człowieka niż ten rodzaj rozkoszy, który skierowany jest na siebie samego, a jest on zupełnie przeciwny naturze człowieka. Ale i o nim należy z chłopcem rozmawiać. Trzeba kwestię tę przedstawić w całej jej odrazie, powiedzieć mu, że w ten sposób czyni się niezdolnym do kontynuacji rodu, że mamuje w ten sposób najbardziej swe siły cielesne, że będzie się szybciej starzeć i osłabia swój umysł itd. Można uciec od owych pokus poprzez ciągłą pracę, niepozostawanie w łóżku dłużej niż to konieczne. Należy wybijać sobie z głowy te myśli będąc stale czymś zajętym, bo nawet jeżeli przedmiot ów pozostanie tylko w wyobraźni, to osłabia jednak siły życiowe. Jeżeli skłonności te skierowane są do innej płci, to jednak zawsze napotyka się pewne trudności, natomiast gdy skieruje się je na siebie, to zawsze można je zaspokoić
W naszej duszy jest coś takiego, że jesteśmy zainteresowani
- samym sobą,
- innymi, z którymi dorastaliśmy, a następnie jeszcze musi się znaleźć miejsce na zainteresowanie
- tym, co najlepsze dla świata.
Należy zaznajamiać dzieci z tym rodzajem zainteresowania, nawet jeśli to nie przyniesie bezpośrednio korzyści ich ojczyźnie lub im samym.
Trzeba uczyć wychowanka przywiązywania małej wagi do rozkoszy życia. Odpadnie wtedy dziecinny strach przed śmiercią. Trzeba pokazywać mu, że rozkosz nie daje tego, czego się po niej oczekuje.
Na koniec należy zwrócić mu uwagę na konieczność przeprowadzania rachunku sumienia każdego dnia, aby można było na starość uzmysłowić sobie wartość swego życia.