Mimesis i ironia w antropologii Kafki
Abstract
U Kafki mimesis nie jest tylko zasadą reprezentacji artystycznej, lecz tematem antropologicznym: człowiek jawi się jako istota kształtowana przez naśladowanie. Formuła „naśladuję więc jestem” zastępuje tu kartezjańskie „myślę więc jestem”, ponieważ wejście w kulturę dokonuje się przez tresurę, powtórzenie i adaptację. Życie społeczne okazuje się zarazem strukturalnie nieautentyczne: pod warstwą ogłady kryją się okrucieństwo i niezgoda na inność. Ironia podważa wszelkie stabilne autodefinicje człowieka i rozsadza klasyczne pojęcie natura hominis. W efekcie człowiek nie daje się opisać przez same przywileje rozumu, samoświadomości czy moralnej wyższości nad innymi istotami.
Kafka potraktował zjawisko mimetycznej reprezentacji jako temat, a nie wyłącznie środek literacki. Dzięki temu zachowania składające się na kulturę zostają pokazane w formie celowo odchylonej od konwencji. Efekt obcości pozwala widzieć je z dystansu i rozpoznać to, co w codziennym doświadczeniu pozostaje zbyt oswojone, by stać się przedmiotem namysłu. Literatura uruchamia tu refleksję nad antropologicznym znaczeniem mimesis i nad tym, w jakim sensie człowiek jest istotą uwarunkowaną.
W tym ujęciu lepiej niż formuła kartezjańska działa zdanie: naśladuję więc jestem. Inicjacja w kulturę nie ma postaci autonomicznego samoustanowienia, lecz dokonuje się jako tresura. Przetrwanie w kulturze zależy od imitacji, czyli od zdolności reprezentowania sobą wzoru kogoś innego. Człowieczeństwo nie wyrasta więc najpierw z czystego myślenia, ale z wejścia w porządek form, gestów, reakcji i ról, które trzeba powtórzyć, aby stać się rozpoznawalnym uczestnikiem świata społecznego.
Mimesis rozumiana antropologicznie jest jednym z podstawowych procesów estetycznych, na których wspiera się sztuka widowiska, ale jej zakres jest szerszy. Leży ona u podstaw nabywania wiedzy, uczenia się i adaptacji społecznej. Granica między ekspresją a przystosowaniem nie jest tu ostra: powtórzenie może być zarazem formą wyrazu i warunkiem przetrwania. Akulturacja nie dokonuje się mimo naśladownictwa, lecz właśnie przez nie.
Taki obraz mimesis przesuwa akcent z nowoczesnego ideału autonomii na zależność od wzoru. Człowiek nie wchodzi do kultury jako gotowy podmiot, lecz zostaje w nią wprowadzony przez serię przymusów, ćwiczeń i reprodukcji. To, co uchodzi za własne, zostaje wcześniej nabyte jako cudze.
Z perspektywy Kafkowskiego bohatera życie społeczne ma strukturę głęboko nieautentyczną. Oficjalna ogłada okazuje się cienką powłoką, pod którą kryją się bezrefleksyjne okrucieństwo i niechęć wobec inności. Mimesis nie jest więc niewinnym mechanizmem socjalizacji. Umożliwia funkcjonowanie w kulturze, ale zarazem odsłania koszt tego funkcjonowania: podporządkowanie, przemoc normy i konieczność dostosowania się do cudzego obrazu.
To napięcie jest zasadnicze. Naśladowanie stanowi warunek wejścia do wspólnoty, ale ta sama wspólnota premiuje zgodność i reaguje wrogo na odstępstwo. Kultura potrzebuje mimesis, ponieważ dzięki niej reprodukuje własne formy; jednocześnie za pomocą tych form unieważnia to, co niepodobne, obce albo nieprzyswajalne.
Kafka podaje w wątpliwość tradycyjne pojęcie natura hominis. Jeśli człowieka konstytuuje mimesis, tresura i adaptacja, to nie sposób bez reszty odróżnić go od innych istot przez odwołanie do rzekomo przyrodzonych przywilejów. Myślenie, racjonalność, samoświadomość czy predyspozycja do dobra nie mogą już działać jako stabilne kryteria wyższości.
Opis człowieka musi uwzględnić zdolność do zła, cierpienia i okrucieństwa. Nie wystarcza definicja od strony wzniosłych własności. Antropologia, która ignoruje przemoc wpisaną w życie społeczne, pozostaje ślepa na własny przedmiot. Kafka nie proponuje nowej, pozytywnej esencji człowieka; raczej rozmontowuje język, którym zwykle przypisuje się człowiekowi uprzywilejowane miejsce na szczycie hierarchii bytów.
W tym kontekście ironia nie jest ozdobą stylu, lecz sposobem egzystencjalnego i poznawczego zdystansowania. Pozwala nie traktować żadnej autodefinicji jako ostatecznej. Skoro człowiek nie daje się uchwycić wprost przez swoje deklaracje o sobie samym, to ironia staje się narzędziem demaskowania powagi, z jaką podmiot i kultura uzasadniają własne roszczenia do sensu, godności i wyższości.
Kierkegaardowskie ujęcie ironii dobrze dopowiada ten ruch. Ironia operuje opozycją czegoś i niczego, lecz nie absolutyzuje także nicości. Jej funkcją jest uwolnienie od nieuzasadnionej powagi. W zestawieniu z Kafką oznacza to, że każda definicja człowieka, która chce przemilczeć jego zależność od mimesis, przemocy i adaptacji, zasługuje na podejrzenie.
Formułę Kafkowskiej antropologii można streścić tak: być to naśladować, ale naśladowanie nie prowadzi do harmonijnej wspólnoty, tylko do świata, w którym uczestnictwo i przemoc są splecione. Mimesis jest warunkiem akulturacji, wiedzy i przeżycia, a zarazem mechanizmem reprodukcji nieautentyczności. Ironia nie daje pozytywnego wyjścia z tego układu, ale uniemożliwia spokojne przyjęcie esencjalnych definicji człowieka. Dzięki temu antropologia Kafki pozostaje antyhumanistyczna tylko pozornie: nie odbiera człowiekowi znaczenia, lecz odbiera mu metafizyczne alibi.
-
„[…] granica między ekspresją a adaptacją nie jest ostra. Aby stwierdzić, czy rzeczywiście istnieje, należy zastanowić się nad samym zjawiskiem przystosowania. W ujęciu socjologii mimesis nie jest złowrogim i niszczącym pożądaniem, ale koniecznością gwarantującą przetrwanie w kulturze. Inicjacja i akulturacja opierają się na procesie powtarzania […]”.
-
„Być to naśladować”.
-
„Ironia jest nieskończenie lekką grą z nicością (…) zawsze ujmuje »nic« w opozycji do »coś« i chwyta się nicości, aby wyzwolić się od traktowania czegokolwiek z powagą. Ale »nic« też nie bierze na serio, w przeciwnym bowiem razie coś jednak traktowałaby poważnie”.
-
„Tak jak filozofia zaczyna się od wątpienia, tak godne tego miana życie człowieka zaczyna się od ironii”.
-
Z. Mitosek, Mimesis. Zjawisko i problem, PWN, Warszawa 1997, zwł. rozdz. „Antropologia mimesis”, s. 95–122.
-
S. Kierkegaard, O pojęciu ironii z nieustającym odniesieniem do Sokratesa, tłum. A. Djakowska, Warszawa 1999, s. 255, 263.