Słowa jako materia myśli (Lyotard)
Abstract
W finale eseju Po wzniosłości Lyotard rozszerza pojęcie materii na sferę myślenia: analogiem koloru w malarstwie są słowa w myśli. Słowa są materią i niuansem w najgłębszym rdzeniu myśli — „bezwolne” i „bezznaczące”, zawsze inne od tego, co myśl zamierzała powiedzieć. Wysiłek estetycznej teorii, by się ich pozbyć i wyeliminować materię, jest z góry skazany na niepowodzenie. Tę niemożność Lyotard ujmuje w paradoksalnym zdaniu: materia liczy się pod warunkiem, że pozostanie niematerialna.
Analogia: słowo jako kolor
Lyotard pyta, czy w przypadku myśli istnieje coś analogicznego do materii w sztukach zmysłowych. Takim odpowiednikiem są słowa: stanowią materię, niuanse i odcienie w najgłębszym rdzeniu myśli. Budzą ten sam niepokój, jaki u malującego wywołuje kolor. To, co mówią i jak brzmią, jest zawsze inne od tego, co myśl zamierzała — za każdym razem odmienne od tego, co ona sama chciałaby, żeby oznaczały, gdy przydaje im jakąś formę.
Słowa niczego nie chcą. Są tym, co w myśli bezwolne i bezznaczące — jej masą. Wydają się niemal niepoliczalne, jak niuanse i odcienie. Stale przybywają z otchłani przeszłości. Poddają się procedurom filologicznym i semiotycznym tak, jak kolory dają się porządkować w chromatyczne skale, a dźwięki w gamy — ale podobnie jak niuanse i odcienie, nieustannie się odradzają.
Niezdyscyplinowanie słów jako warunek pisania
Myśl usiłuje nadać słowom jakiś porządek, by nimi kierować i manipulować. Słowa — nowo narodzone i prastare zarazem — nie są jednak posłuszne. Lyotard przywołuje tu Gertrudę Stein: aby pisać, trzeba respektować ich otwarty charakter i wiek — zupełnie tak samo jak Cézanne i Karel Appel postępowali z kolorami. Kontrola zabija niuans; pisanie wymaga gotowości do przyjęcia inwazji znaczeń nieprzewidzianych przez intencję.
Teoria estetyczna jako próba eliminacji materii
Z tego punktu widzenia teoria — teoria estetyczna — zaczyna przypominać próbę pozbycia się słów i materii, która je wypełnia, a ostatecznie materii w ogóle. Lyotard stwierdza, że wysiłek ten jest z góry skazany na niepowodzenie: nie można pozbyć się czegoś. Materia, chociaż bezustannie zapoznawana, jest tym, co nie podlega zapomnieniu.
Stąd paradoksalna konkluzja: materia liczy się pod warunkiem, że pozostanie niematerialna. Materia jest aktywna i obecna właśnie dlatego, że wymyka się wszelkiemu ujęciu pojęciowemu. Jej znaczenie jest efektem jej nieuchwytności — nie pomimo niej, lecz przez nią.
Paradoks ten domyka argumentację całego eseju: sztuka po wzniosłości nie przedstawia nieprzedstawialnego (to byłby nonsens), lecz świadczy o jego obecności przez niemożność przedstawienia. Analogicznie teoria, próbując tematyzować materię słów, wytwarza tylko kolejną warstwę materii, której nie może kontrolować.
Cytaty
O słowach jako materii myśli: „To, co mówią [słowa] i jak brzmią, jest zawsze inne od tego, co zamierzała myśl — za każdym razem odmienne od tego, co ona sama chciałaby, żeby oznaczały, kiedy przydaje im jakąś formę.”
„Słowa niczego nie chcą. Są tym, co w myśli bezwolne i bezznaczące — jej masą. Wydają się niemal niepoliczalne, jak niuanse i odcienie. Stale przybywają z otchłani przeszłości.”
O warunku pisania: „Aby pisać, trzeba respektować otwarty charakter i wiek słów — zupełnie tak samo jak Cézanne i Karel Appel postępowali z kolorami.”
O teorii estetycznej: „Teoria estetyczna zaczyna przypominać próbę pozbycia się słów i materii, która je wypełnia, a ostatecznie materii w ogóle. Wysiłek ten jest z góry skazany na niepowodzenie: nie można pozbyć się czegoś.”
„Materia, chociaż bezustannie zapoznawana, jest tym, co nie podlega zapomnieniu.”
„Materia: liczy się pod warunkiem, że pozostanie niematerialna.” — zdanie kończące esej.
Źródła
- J.-F. Lyotard, Po wzniosłości: stanowisko estetyki, tłum. A. Kluba; pierwodruk: The States of „Theory”, ed. D. Carroll, New York–Oxford 1990.
- Kontekst: Materia jako nieprzedstawialne (Lyotard), Lyotard — diagnoza estetyki modernizmu.