Samotność jako warunek relacji — Levinas o strukturze spotkania z Innym

Abstract

Levinas, czytając Prousta, wydobywa tezę, której nie dostarcza żadna teoria komunikacji zbudowana na modelu jedności: samotność nie jest przeszkodą dla relacji, lecz jej warunkiem ontologicznym. Inny jest niedostępny jako tajemnica i nieobecność — i właśnie dlatego relacja z nim jest możliwa jako relacja, a nie jako fuzja. Argument uderza w dwa cele jednocześnie: w idealistyczną tezę o tożsamości bycia i poznawania (której resztki Levinas widzi w kolektywizmie) oraz w parmenidejski prymat jedności nad dwoistością. Realność sytuuje się nie w samotożsamości bytu, lecz w asymetrycznym odniesieniu do tego, co zawsze pozostanie inne.

Konwencjonalne ujęcie komunikacji zakłada, że jej celem jest pokonanie samotności — dotarcie do drugiego, wytworzenie wspólnoty, rozwiązanie dwoistości w jedność. Levinas odwraca ten schemat: to właśnie nieusuwalność samotności, niemożność całkowitego wniknięcia w drugiego, podtrzymuje relację jako relację. Gdy drugi staje się w pełni przezroczysty, nie ma już z kim być w relacji — jest tylko rozszerzenie Ja. W tym punkcie Levinas wchodzi w spór z Buberowską filozofią dialogu: tam gdzie Buber postuluje wzajemność spotkania Ja-Ty, Levinas akcentuje radykalną asymetrię i nieodwzajemnialną odmienność Innego.

Samotność nie jest więc deficytem do naprawienia, lecz strukturą, która podsyca miłość i utrzymuje Erosa w jego „ontologicznej czystości”: bez pośrednictwa upodobań, wspólnych zainteresowań czy pokrewieństwa dusz — w bezpośrednim odniesieniu do tego, kto oddaje się, odmawiając.

Levinas wyróżnia dwa poziomy, na których pojawia się obcość:

Obcość wewnętrzna — Ja nie jest przezroczyste dla siebie. Refleksja nie zwraca się ku stanom psychicznym jak ku gotowym przedmiotom; poprzez rodzaj refrakcji kładzie na życiu wewnętrznym własny akcent, wytwarzając rozziew między Ja a jego stanami. To „obcość siebie wobec siebie” — to, co Levinas nazywa „ościeniem duszy” — nie jest błędem poznawczym, lecz konstytutywną cechą podmiotu. Wbrew zasadzie Lacheliera (ból i refleksja o bólu to dwa odrębne, niestykające się porządki), proustowska refleksja przenika sam ból, a nie tylko go rejestruje.

Obcość zewnętrzna — Inny wycofuje się w siebie, umiera dla mnie w każdym mgnieniu, pozostaje tajemnicą. Ta codzienna śmierć Innego nie jest tragedią, którą trzeba przezwyciężyć — jest ontologicznym warunkiem tego, że Inny jest Innym, a nie moim sobowtórem czy projekcją.

Obie obcości są ze sobą powiązane: ciekawość odmienności Innego jest „czczy i niewyczerpana” zarazem — czczy, bo nigdy nie dotrze do dna; niewyczerpana, bo właśnie dlatego nie wygasa.

Levinas identyfikuje wspólny korzeń dwóch pozornie różnych stanowisk:

Idealizm zakłada tożsamość bycia i poznawania: wszystko, co mnie spotyka, istnieje jakby wychodząc ze mnie, wielość rzeczywistości rozstrzyga się przez odniesienie do jednego bytu — podmiotu transcendentalnego. W tej ramie fiasko komunikacji jest zarazem fiaskiem poznania, bo komunikacja jest tylko szczególnym przypadkiem poznania.

Kolektywizm szuka kategorii zewnętrznej wobec jednostek — ideału, wspólnej reprezentacji, wspólnego wroga — która pozwoli im „rozpłynąć się we wspólnocie”. Jest to wspólnota skonstruowana właśnie dlatego, że bezpośrednie spotkanie twarzą w twarz okazuje się niemożliwe lub nie do zniesienia. Kolektywizm nie rozwiązuje problemu relacji; omija go, zastępując spotkanie przynależnością do czegoś trzeciego.

Oba stanowiska powtarzają ten sam gest: dwoistość ma przerodzić się w jedność. To — zdaniem Levinasa — resztki parmenidejskiej apoteozy bytu jako jedności.

Alternatywa, którą Levinas wydobywa z tej lektury, polega na sytuowaniu realności w relacji do tego, co zawsze pozostanie inne — nie wbrew temu, że Inny jest niedostępny, lecz dzięki temu. Dialektyka, która z tego wynika, nie dąży do syntezy: Inny jako nieobecność i tajemnica nie jest momentem do przekroczenia, lecz tym, co relację konstytuuje.

Zerwanie z Parmenidesem nie jest tu gestem historycznym, lecz filozoficznym: chodzi o odmowę uznania jedności za kryterium realności i za cel relacji społecznej.

Levinas odnotowuje epistemiczny status tego, co wydobywa z Prousta: teoria filozofa odnosi się do przedmiotu jednoznacznie; teoria poety nie tyle wyraża przedmioty, ile je kreuje. Rozumowanie poetyckie — jak obrazy i symbole — jest „predestynowane do wytwarzania rytmu, w którym magicznie objawi się poszukiwana realność”.

Nie chodzi o irracjonalizm, lecz o inny tryb dostępu: byt ma zdolność do stawania się czymś nieporównywalnie większym niż jest — nie przez symboliczne rozwinięcie ani przez dynamikę stawania się, lecz przez „nieskończone migotanie pod spojrzeniem refleksji”. Refleksja nie uchwytuje bytu jako gotowego, lecz w samym akcie patrzenia pobudza jego nadmiar.


  • „Samotność przeistacza się w komunikację. Jej rozpacz staje się niewyczerpanym źródłem nadziei.”
  • „Realność sytuuje się w relacji do tego, co zawsze pozostanie inne, z innym człowiekiem jako nieobecnością i tajemnicą.”
  • „Tajemnica u Prousta jest tajemnicą innego.”
  • „Obcość siebie wobec siebie, która jest ościeniem duszy.”
  • „Eros w swojej ontologicznej czystości nie wymaga żadnego pośrednictwa — lecz relacji bezpośredniej z tym, kto oddaje się, odmawiając, z innym człowiekiem jako kimś innym, z tajemnicą.”
  • „Fiasko komunikacji oznacza zarazem fiasko poznania.”
  • „Zdolność bytu do stawania się czymś nieporównywalnie większym, niż się jest […] z nieskończonego migotania pod spojrzeniem refleksji.”

“W ten sposób temat samotności nabiera u Prousta nowego sensu. Jego niezwykłość polega na tym, że samotność przeistacza się w komunikację. Jej rozpacz staje się niewyczerpanym źródłem nadziei. To paradoksalna koncepcja w cywilizacji, która mimo postępu, jaki dokonał się od czasów eleatów, dostrzega apoteozę bytu w jedności. Najgłębsza nauka Prousta — o ile w ogóle poezja udziela nauk — polega na sytuowaniu realności w relacji do tego, co zawsze pozostanie inne, z innym człowiekiem jako nieobecnością i tajemnicą; na odkrywaniu jej w bliskości Ja, na zainaugurowaniu dialektyki, która ostatecznie zrywa z Parmenidesem.”

“Teoria stworzona przez naukowca lub filozofa w jednoznaczny sposób odnosi się do przedmiotu, który jest jej tematem. Teoria poety - podobnie jak wszystko, o czym mówi - kryje w sobie dwuznaczności, ponieważ dotyczy nie tyle wyrażania, co kreowania przedmiotów. Rozumowanie, podobnie jak obrazy i symbole, jest predestynowane do wytwarzania pewnego rytmu, w którym w sposób magiczny objawi się poszukiwana realność.”

“Zdolność bytu do stawania się czymś nieporównywalnie większym, niż się jest, nie wynika z nieznanej funkcji symbolu, jaką by przybrał, ani z dynamiki, która rozwinęłaby go w stawanie się, lecz z nieskończonego migotania pod spojrzeniem refleksji.”

“Wbrew zasadzie Lacheliera, która sankcjonuje rozróżnienie między bólem a refleksją o bólu — jedno cierpi, podczas gdy drugie jest tylko prawdziwe lub fałszywe — Proustowska refleksja, podporządkowana rozdzielności Ja i jego stanów, poprzez rodzaj refrakcji kładzie na życiu wewnętrznym swój własny akcent. Zupełnie jakby Ja stale towarzyszyło jakieś drugie „ja” — w przyjaźni, ale także w chłodnej obcości, którą życie usiłuje przezwyciężyć. Tajemnica u Prousta jest tajemnicą innego.”

“tłumaczą jedynie tę właśnie obcość siebie wobec siebie, która jest ościeniem duszy”

“Historia Albertyny, uwięzionej i zaginionej, wpisuje się w ogromne dzieło Prousta oraz w całe to poszukiwanie po splątanych ścieżkach „Utraconego Czasu”. Jest to opowieść o nagłym ożywieniu życia wewnętrznego, wywołanym przez niezaspokojoną ciekawość odmienności innego — zarazem czczą i niewyczerpaną.”

“Jednak codzienna śmierć oraz śmierć każdego mgnienia drugiego człowieka, gdy wycofuje się w siebie, nie wrzucają żywych istot w niewyrażalną samotność — ta bowiem podsyca miłość. Eros w swojej ontologicznej czystości nie wymaga żadnego pośrednictwa — ani upodobań, ani wspólnych zainteresowań, ani pokrewieństwa dusz — lecz relacji bezpośredniej z tym, kto oddaje się, odmawiając, z innym człowiekiem jako kimś innym, z tajemnicą.”

“Kolektywizm stara się znaleźć kategorię zewnętrzną wobec poszczególnych osób, do której każda z nich niezależnie się włączy, aby rozpłynąć się we wspólnocie — wspólnocie niemożliwej w sytuacji, gdy jest się twarzą w twarz. Ideał, wspólna reprezentacja, wspólny wróg: to właśnie te elementy zespalają jednostki, które nie mogą się ze sobą stykać ani nie mogą się ścierpieć.”

“Ale jeśli komunikacja nosi na sobie znak klęski czy nieautentyczności, to dlatego, że poszukuje się w niej zespołowości. Punkt wyjścia stanowi przekonanie, że dwoistość powinna przerodzić się w jedność, a relacja społeczna winna urzeczywistniać się w połączeniu. Oto szczątki koncepcji zakładającej tożsamość bycia z poznawaniem, to znaczy z wydarzeniem, poprzez które wielość rzeczywistości rozstrzyga się przez odniesienie do bytu jedynego, gdzie za sprawą cudu jasności wszystko, co mnie spotyka, istnieje tak, jakby wychodziło ze mnie. To resztki idealizmu. Fiasko komunikacji oznacza zarazem fiasko poznania.”



Tagi

emmanuel-levinas intersubiektywnosc evergreen