Kant — dobro i zło a błogość i cierpienie; rozróżnienie Gut/Böse od Wohl/Übel
Abstract
Kant przeprowadza fundamentalne rozróżnienie między dwiema parami pojęć, które łacina zacierała pod wspólnym “bonum/malum”: dobro i zło (Gut/Böse) to pojęcia rozumowe oznaczające stosunek do woli kierowanej prawem — odnoszą się do działań, maksym i działającego podmiotu; błogość i cierpienie (Wohl/Übel) to pojęcia empiryczne oznaczające stosunek do zmysłowego stanu podmiotu — odnoszą się do przyjemności i bólu. Zatarcie tej różnicy prowadzi nieuchronnie do heteronomii praktycznego rozumu. Język niemiecki, jako jedyny, dysponuje odrębnymi wyrazami dla obu par, co pozwala Kantowi ukazać, że klasyczna formuła nihil appetimus nisi sub ratione boni jest dwuznaczna i filozoficznie myląca.
Dwoistość pojęcia “dobrego” i słabość łaciny
Starożytna szkolna formuła nihil appetimus, nisi sub ratione boni; nihil aversamur, nisi sub ratione mali (“czegokolwiek pożądamy, pożądamy pod ideą dobra; czemu się sprzeciwiamy — pod ideą zła”) jest, zdaniem Kanta, użyteczna, ale równocześnie “dla filozofii bardzo szkodliwa”:
„wyrażenia boni i mali zawierają dwuznaczność, wynikającą z ubóstwa języka, które powoduje, że mogą one posiadać podwójne znaczenie, a w ten sposób prawa praktyczne nieuniknienie czynią dwuznacznymi”
Łacina używa jednego słowa bonum dla zjawisk moralnie różnych: dla dobra jako własności działania i dla błogości jako własności stanu podmiotu. Filozof zmuszony do używania tego samego wyrazu dla obu pojęć nie może precyzyjnie uchwycić rozróżnienia, od którego zależy cała etyka.
Język niemiecki wychodzi tu naprzeciw: na bonum ma dwa wyrazy — das Gute (dobro) i das Wohl (błogość); na malum — das Böse (zło) i das Übel lub das Weh (cierpienie, boleść). Dzięki temu klasyczna formuła może być rozczepiona:
„czegokolwiek pożądamy, pożądamy zawsze ze względu na naszą błogość lub boleść” — to twierdzenie jest psychologicznie wątpliwe; natomiast: „czegokolwiek według wskazówek rozumu chcemy, chcemy o tyle tylko, o ile uważamy to za dobre lub złe” — to twierdzenie jest „niewątpliwie pewne i równocześnie bardzo jasno wyrażone”
Błogość i cierpienie jako pojęcia zmysłowe
Błogość (Wohl) i cierpienie (Übel) oznaczają wyłącznie stosunek do stanu podmiotu — do przyjemności lub przykrości, radości i bólu. Pożądanie lub wstręt względem przedmiotu, motywowane przez błogość lub cierpienie, jest zawsze empiryczną funkcją zmysłowości i uczucia. Prawidłowości błogości i cierpienia nie da się ustalić a priori: nie można z góry wiedzieć, jakie przedstawienie wywoła przyjemność, jakie — ból.
Dobro i zło jako pojęcia rozumowe
Dobro (das Gute) i zło (das Böse) oznaczają stosunek do woli, o ile kieruje nią prawo rozumowe. Wola nie jest tu kierowana bezpośrednio przez przedmiot ani jego przedstawienie, lecz przez zdolność uczynienia sobie z prawidła rozumowego pobudki działania. Stąd wynika zasadnicza teza:
„Dobro i zło odnoszą się więc właściwie do działań, a nie do stanu odczuwania osoby, i jeżeli coś ma być wręcz (i pod każdym względem, i bez dalszych zastrzeżeń) dobre lub złe, lub za takie uchodzić, to tylko sposób postępowania, maksyma woli, a więc sama działająca osoba jako człowiek dobry lub zły, a nie rzecz, która mogłaby w ten sposób być nazwana”
Rzeczy ani stany nie są dobre ani złe w ścisłym sensie moralnym — są jedynie przyjemne lub nieprzyjemne, pożyteczne lub szkodliwe. Jedynymi właściwymi przedmiotami praktycznego rozumu są dobro i zło: przez dobro rozumiemy konieczny przedmiot władzy pożądania według zasad rozumu, przez zło — konieczny przedmiot wstrętu według tych samych zasad.
Przykład stoika: ból jako cierpienie, nie jako zło
Kant broni słynnej reakcji stoika cierpiącego na artretyzm, który wołał: “Bólu, męcz mnie, ile chcesz, ja nigdy jednak nie przyznam, że jesteś czymś złym (κακόν, malum)”:
„Było to cierpieniem, on to czuł i to zdradzał jego krzyk; lecz nie miał on zupełnie powodu przyznawać, że przez to przylgnęło do niego zło; ból bowiem nie zmniejsza ani trochę wartości jego osoby, lecz tylko wartość jego stanu.”
Ból jest Übel — cierpieniem wpływającym na stan — ale nie jest Böse — złem, które zmniejszałoby wartość osoby. Stoik miał rację metafizyczną: moralna wartość podmiotu nie jest dotknięta przez to, co mu się przydarza, lecz przez to, jak postępuje. “Jedno jedyne kłamstwo, które by sobie uświadomił, musiałoby pokonać jego męstwo.”
Relacja do prawa moralnego i paradoksu metody
Rozróżnienie to jest warunkiem paradoksu metody w etyce: ponieważ “dobro” oznacza stosunek woli do prawa rozumowego, a nie uczucie przyjemności, pojęcie dobra może być wyznaczone dopiero przez prawo moralne — nie odwrotnie. Gdyby dobro oznaczało błogość, prawo moralne musiałoby być wyprowadzone empirycznie i straciłoby swój aprioryczny charakter.
Rozum jako warunek oceny moralnej — ale nie zmysłowej
Kant podkreśla, że ocena dobra i zła wymaga rozumu ponad zmysłami: prawdomówność naprzeciw kłamstwu, sprawiedliwość naprzeciw gwałtowi — to oceny, które nie są dostępne samemu zmysłowemu odczuciu. Równocześnie coś może być cierpieniem (Übel) i mimo to być uznane przez rozum za dobre: operacja chirurgiczna jest bólem i dobrem; kary dla złoczyńcy są cierpieniem i sprawiedliwością. Tę dysproporcję między bólem a złem rozum “nieuchronnie stawia przed oczyma”.
Źródła
- Immanuel Kant, Krytyka praktycznego rozumu, Ks. I, Rozdz. II (O pojęciu przedmiotu czystego praktycznego rozumu), tłum. pol. — poziom wiarygodności: 2 (przekład bez wskazania tłumacza w dostępnym pliku; cytaty dosłownie z tekstu źródłowego)
evergreen kant metaetyka dobro zlo blogos cierpienie rozum-praktyczny wola maksymy heteronomia krytyka-praktycznego-rozumu