Gombrowicz między wolnością a formą

Abstract

Wątki z prozy i interpretacji Gombrowicza: relację między cielesnością, wolnością i formą, porównanie z Sartre’em, krytykę autentyczności oraz funkcję groteski. U Sartre’a podmiot jest radykalnie wolny i sam siebie ustanawia, choć stale zagrożony uprzedmiotowieniem przez spojrzenie innego. U Gombrowicza „ja” nie jest samowystarczalnym źródłem autokreacji, lecz powstaje między ludźmi, pod naciskiem ciała, relacji i narzuconych form. Z tego wynika większy sceptycyzm wobec autentyczności oraz przesunięcie akcentu z samostworzenia na dystans, grę i negocjowanie formy. W szerszym planie ta sama logika prowadzi do podejrzliwości wobec norm społecznych, oficjalnych masek i zdroworozsądkowych definicji normalności.

Krytyczne zestawienie cielesności z ideą wolności współtworzy różnicę między Sartre’owską i Gombrowiczowską ontologią podmiotu. Dla Sartre’a wolność ma charakter absolutny. W Bycie i nicości byt-dla-siebie definiuje się przez brak determinacji, dlatego człowiek jest „skazany na wolność” i ponosi bezwarunkową odpowiedzialność za własne wybory. Podmiot nie ma gotowej istoty, lecz ustanawia siebie w aktach wyboru.

U Gombrowicza taki model zostaje osłabiony z dwóch stron. Po pierwsze, człowiek jest istotą cieleśnie uwarunkowaną. Po drugie, nie tworzy siebie sam w sposób nieograniczony, lecz jest nieustannie „stwarzany” przez innych w interakcji. Podmiotowość nie wyrasta więc z czystej samokonstytucji, ale z dynamicznego układu nacisków, reakcji, narzuceń i odpowiedzi.

W tym sensie Gombrowicz przesuwa punkt ciężkości z wolności absolutnej na relacyjność i formowanie. „Ja” nie znajduje się w sobie jako wewnętrznym źródle, lecz lokuje się między sobą a ludźmi. Tożsamość jest efektem sił, które działają na jednostkę, a nie suwerennym dziełem autonomicznego podmiotu.

Obu autorów łączy przekonanie, że kontakt z drugim człowiekiem ma strukturę uprzedmiotawiającą. U Sartre’a opisuje to analiza spojrzenia (le regard): inny odbiera mi transcendencję i ujmuje mnie jako „rzecz pośród rzeczy”. Relacja z innym staje się przez to agonistyczna, bo moja suwerenność zostaje wystawiona na cudze ujęcie, osąd i definicję. Dotyczy to także miłości, co Sartre rozwija w rozdziale Konkretne relacje z innym.

U Gombrowicza analogiczną funkcję pełni mechanizm „przyprawiania gęby”. Inny redukuje mnie, wtłacza w postać, narzuca mi formę społeczną, gest, minę, rolę. Nie chodzi tylko o zewnętrzną etykietę, ale o produkcję niepełnej i nieautentycznej tożsamości. Człowiek staje się kimś „zrobionym” przez formę, która przychodzi z zewnątrz.

Scena z Ferdydurke, w której Józio próbuje wyrwać się z miłosnej sytuacji z Zosią przez wezwanie trzeciego człowieka, pokazuje, że nawet intymność nie znosi przemocy formy. Miłość nie prowadzi tu do pełnej wzajemności, lecz do jeszcze jednego uwikłania w „gębę”, gest i przymus sytuacji.

W tym miejscu ujawnia się zasadnicza różnica między Sartre’em i Gombrowiczem. Sartre zachowuje mocne pojęcie autentyczności, choć uznaje jej trudność. Człowiek może i powinien brać odpowiedzialność za to, kim się staje, bo jego istnienie nie jest z góry zdeterminowane.

Gombrowicz jest pod tym względem bardziej sceptyczny. Autentyczność nie jawi się jako stabilny stan możliwy do utrzymania, ponieważ „ja” nigdy nie istnieje poza siecią form i spojrzeń. Podmiot może co najwyżej uzyskać chwilowy dystans wobec formy, rozegrać ją przeciw niej samej, osłabić jej przemoc przez ironię, grę, przesunięcie czy demaskację. Ratunek nie polega tu na odsłonięciu czystego wnętrza, lecz na świadomym obchodzeniu się z nieusuwalną sztucznością form.

Lektura Tancerza mecenasa Kraykowskiego i innych tekstów z Pamiętnika z okresu dojrzewania prowadzi do rozpoznania, że zachowania zgodne z normami społecznymi bywają u Gombrowicza odczytywane jako efekt autocenzury. Jednostka konwencjonalizuje własny wizerunek, pilnuje granicy widzialności i ukrywa to, co nie powinno trafić do publicznego oglądu.

W tej optyce maska, zasłona i fasada nie są neutralnymi metaforami życia społecznego. Oznaczają oficjalność, kompromis kulturowy i podporządkowanie się temu, co uznane za dopuszczalne. Powierzchowny obraz człowieka i kultury budzi nieufność, bo zasłania mechanizmy wstydu, przymusu i samokontroli.

Z tego wynika zainteresowanie postawami transgresyjnymi. U Gombrowicza nie służą one prostemu kultowi skandalu, lecz rozbijaniu ustabilizowanych przekonań o relacjach społecznych, normach obyczajowych i konstrukcji psychiki. To, co wyparte lub uznane za niestosowne, działa jako próba dla oficjalnych form kultury.

Dla takiej problematyki najwłaściwszy okazuje się język groteski. Pozwala on mówić o tym, co wzgardzone, niskie, nieforemne, kompromitujące albo pozbawione ustalonej nazwy. Groteska nie jest tylko stylem deformacji, ale sposobem penetracji obszarów, których kultura oficjalna nie potrafi lub nie chce opisać wprost.

Formuła „sondy zapuszczonej w bezimienne” dobrze oddaje tę funkcję. Groteska rozszczelnia gładkie obrazy człowieka i społeczeństwa, wydobywa to, co ukryte pod fasadą i unieważnia oczywistość przyjętych podziałów. Dzięki temu staje się narzędziem demaskacji formy oraz medium opisu doświadczeń wypieranych przez dyskurs oficjalny.

Ten sam ruch interpretacyjny można rozszerzyć na krytykę tego, co uchodzi za normalne i zdroworozsądkowe. Zmiana perspektywy prowadzi do wniosku, że to właśnie ludzie „zdrowi” opierają się często na apriorycznych założeniach niewspółmiernych do codziennej praktyki. To odwraca tradycyjny porządek, w którym normatywny ogląd świata uchodzi za jedyny prawomocny.

Przywołane pojęcie „fundamentalnych urojeń” wskazuje, że również potoczne formy racjonalności mogą zawierać element dogmatyczny. W tym kontekście psychiatra egzystencjalna, odwołująca się do Heideggera i Husserla, stanowi próbę przekroczenia stanowiska tradycyjnego, opartego na przekonaniu, że większościowy ogląd świata jest po prostu prawdziwy. Z perspektywy Gombrowiczowskiej ten trop dobrze współbrzmi z krytyką form narzucanych jako oczywiste, naturalne i obowiązujące.

Zestawienie tych wątków daje spójny obraz Gombrowiczowskiego podmiotu.

WymiarSartreGombrowicz
Status wolnościwolność absolutna, brak determinacjiwolność ograniczona przez ciało, relacje i formę
Konstytucja „ja”samostwarzanie przez wybórwspółtworzenie przez innych
Relacja z innymspojrzenie uprzedmiotawia„gęba” redukuje i narzuca formę
Autentycznośćtrudna, ale możliwa jako zadanienietrwała, podważana przez nieusuwalność formy
Strategia obronyodpowiedzialny wybór siebiedystans, gra, ironiczne obchodzenie się z formą

W efekcie ontologia podmiotu u Gombrowicza jest mniej heroiczna, a bardziej relacyjna i sceptyczna. Nie zakłada suwerennego „ja”, które może w pełni ustanowić siebie poza wpływem innych. Podmiot pozostaje uwikłany w cielesność, spojrzenia, role, maski i formy społeczne, a jego aktywność polega raczej na manewrowaniu wewnątrz tego układu niż na całkowitym samoustanowieniu.


  • „I podała mi gębę swoją. […] I musiałem ucałować swoją gębą jej gębę, gdyż ona swoją gębą ucałowała moją gębę […]. Przybądź trzeci człowieku do nas dwojga, przyjdź wybawienie, zjaw się niech się ciebie uczepię, wybaw!”
  • „język groteski okazuje się najadekwatniejszy do opisu tematyki wzgardzonej, zdolny jest odegrać rolę kulturowej «sondy zapuszczonej w bezimienne»”
  • „ja” sytuuje się nie w sobie, lecz między sobą a ludźmi

  • Jean-Paul Sartre, Byt i nicość, zwłaszcza analiza spojrzenia i rozdział Konkretne relacje z innym
  • Witold Gombrowicz, Ferdydurke
  • Witold Gombrowicz, Pamiętnik z okresu dojrzewania, zwłaszcza Tancerz mecenasa Kraykowskiego
  • Bruno Schulz, list do Stanisława Ignacego Witkiewicza
  • W. Szelenberger, pojęcie „fundamentalnych urojeń”
  • J. Wróbel, Psychiatria wobec językowych osobliwości schizofrenii
  • G. Bychowski, Psychoanaliza

Tagi

jednosc-i-rozszczepienie-podmiotu jean-paul-sartre teoria-wartosci evergreen